żałoba a serwisy internetowe

Cały kraj pogrążony jest w żałobie po stracie najważniejszych osób w państwie. Ogłoszono tygodniową żałobę, koncerty, mecze i inne imprezy plenerowe zostały odwołane.

Serwisy internetowe zmieniają layout na barwy achromatyczne.
Jednak serwis Inteligo jak dla mnie przesadził z czarnym tłem i tekstem w kolorze cyan – wszystko staje się mało czytelne i męczy oczy.

WielkaNoc

The power of design?

Jacek Utko, projektant gazet i czasopism mówi o tym, czy dobry design może ocalić gazetę.

Warto zwrócić uwagę na rolę projektanta w całym procesie rebrandingu i tworzenia marki.

Dostępna opcja napisów. Polecam!

BugFix 1.0

Już kilka osób wspominało, że strona www.studioravus.com jest fajna, ale zauważyły, że trudno kliknąć kartkę.
Światło pomiędzy kartkami zostało zwiększone, co powinno ułatwić nawigację. Czekam na opinie.

Que?

Mówimy różnymi językami. Definitywnie. Klient nie ogarnie różnic w konwersji z palety RGB na CMYK czy tego jak powinno używać się fontów. Klient zdecydowanie chce wynik, a grafik czy BOK pyta się go o dziwne rzeczy.

Klienci, którzy co nieco wiedzą też nie zawsze mają rację. Według mnie ulotki za szybę samochodów zimą to nieprzemyślany pomysł. Lepiej przyjść z problemem typu “Ten klej nam nie schodzi, może nowe pudełko zróbmy“. Bierzemy się do roboty, sprawdzamy rynek, może małe badanie, czy może mamy nowy produkt konkurencji… cokolwiek.

Klient często też ma już swój projekt, co raz częściej. Strategia uniezależnienia się od agencji reklamowych?
To nie działa! Mamy dodatkową pracę w przerabianiu i dostosowywaniu projektu do druku. W tym miejscu klient często nie zrozumie wymagań technicznych. Spady, profile kolorów, bigowanie i szparowanie.

Wszyscy się denerwują, bo “Jak tego można nie wiedzieć?!”

Przynoście szkice nawet na serwetce; nawet jeśli nie potraficie rysować.

Myślcie całościowo – spójna strategia i przekaz wizualny!

My będziemy tłumaczyć nawet rzeczy, które są oczywiste, więc czasem je pomijamy.

people dinnae care

Seth Godin w swoim blogu przedstawia eksperyment (sławny muzyk gra na wiolonczeli w metrze, nikt nie zatrzymuje się by posłuchać. Co więcej, nikt nie rozpoznaje muzyka.) (http://sethgodin.typepad.com/seths_blog/2007/04/id_ignore_him_t.html)

Pewne informacje ignorujemy – kolor butów człowieka którego mijamy, muzyk w metrze etc. Dlatego, że na tą chwile są nam niepotrzebne. Nie mamy czasu i nie obchodzi nas ten fakt.

Wolimy coś znanego, jak restauracje w której już byliśmy. Wiemy jak wygląda, może obsługa nas pamięta, wiadomo czego się spodziewać. Z firmami bywa podobnie. Rozkręcamy firmę, chcemy się wykazać dobrym (podkreślam, dobrym!) projektem. Tworzymy wycenę i wysyłamy ją do potencjalnego klienta a później okazuje się, że zlecenie dostała firma, która już z klientem współpracowała.

Zastanawiam się nad:

1. Czemu służyć ma rozsyłanie maili, skoro spełnienie  kryterium jest niemożliwe?

2. Jak rozkręcić firmę, skoro pkt.1 + “people dinnae care”?

ad logo pretium

Rzadko który klient chce zapłacić 700 zł za logo, tym bardziej że dopiero rozkręca biznes i tnie koszty wszędzie.
Szczególnie też, że na allegro można dostać logo za 50 zł, “na jutro”
z pocałowaniem ręki.

Tworzenie logo nie polega na googlowaniu logo konkurencji i wpasowaniu
się w model powszechny dokładając szczegół.
Owszem, powinno się zbadać otoczenie firmy klienta – czego używa konkurencja
i jak firma klienta wygląda na ich tle.  Później cała symbolika logo – czyż nie są to współczesne znaki cechowe lub herby – powinna być unikatowa, prosta i podkreślać wyjątkowy charakter firmy czy innej jednostki. By móc stworzyć na prawdę dobre logo, warto by przeczytać wiele studiów przypadków – jak wygląda to u dużych firm.

Forma, walor, kolor.

Denerwują mnie loga niedopasowane. Logo powiatu kartuskiego jest praktycznie żywcem wyjęte z etykiety Kubusia czy Pysia. Wersje na każdą porę roku to przekombinowane bajeranctwo – chyba że zimą to już inny powiat. Przy każdym konkursie na znak zastanawiam się kto zasiada w jury.

Edukacja estetyczna klientów.

Jeśli klient nie ma pojęcia o składzie periodyków czy akcydensów to zdecydowanie grafik powinien. W końcu to jego praca. Tylko jak tu powierzyć pracę nad tekstem traktującym o wojnie osiemnastowiecznej osobie, która skłąda to XX – wiecznym krojem pisma na XVIII – wiecznej paginie?

(expresskaszubski.pl, 2009)

Co się dzieje w dizajnie?

Kiedy spotykam znajomego grafika, zazwyczaj rozmawiamy o konkretnym projekcie. Jak to się mówi – czas to pieniądz. W tle jednak brzmi parę taktów symfonii “Na temat stanu grafiki ogólnej i jak to wszystko jest do kitu a powinno być pięknie”.

#34 grafika plus produkt w artykule “Dizajnozurus wrak …” porusza jedną z tych kwestii. Powszechny dostęp do multimediów, internetu sprawił właśnie, że projektanci mnożą się pod strzechą w tempie szybkim. Z jednej strony to i dobrze, pracę można znaleźć czy hobby się zająć.
Druga i trzecia strona, to postulaty na rzecz akademickiego wykształcenia estetycznego oraz zawodu projektanta-rzemieślnika. Jak to tak, że jakiś przypadkowy człowiek zacznie tworzyć “wartości estetyczne” bez uprzedniego przygotowania i praktyki? Jak można dopuścić, by byle kto tworzył i sprzedawał “graficzne potworki” ?

To prowadzi do tak zwanego psucia rynku.

Rynek popsuć łatwo:

1. ściągamy piracki program do grafiki i ogłaszamy światu, że za projekt logo bierzemy 50 zł (o księdze znaku można doczytać na wikipedi).

2. klienci przyzwyczajają się do poziomu i cen. Co za tym idzie? Więcej projektów logo za 50-100 zł. :)

3. absolwenci ASP szykują lincz w formie kontra-bloga.

4. absolwenci ASP mają trudności ze sprzedażą produktu logo za 1200 zł.

5. klienci nie widzą różnicy pomiędzy wymienionymi projektami (50 vs. 1200 zł projekt)

Edukować klientów należy, w imię chleba powszedniego, co by wiedzieli który projekt do kosza wyrzucić. Tylko która średnia firma ma na to czas i kogo to obchodzi?


RVS-01-T

1 metaGrafika

Wpisz swój adres e-mail by otrzymywać nań powiadomienia o nowych wpisach.

Join 1 other follower


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.